Przebojowy jelonek - Ubuntu 7.04 - pierwsze wrażenia
Ubuntu, linux 21 kwiecień 2007W czwartek 19 kwietnia zgodnie z zapowiedziami pojawiło się Ubuntu 7.04 Feisty Fawn (Przebojowy jelonek). Od dłuższego czasu czytałem o nowościach, które miały się pojawić w kolejnej wersji systemu. Nie ukrywam, że nie mogłem już się jej doczekać i jak tylko się pokazała postanowiłem zaktualizować system na moim notebooku.
Zgodnie z tym co jest napisane na oficjalnej stronie Ubuntu aktualizacja miała sprowadzać się do kilku kliknięć. Faktycznie nie było to zbyt skomplikowane zadanie, ale nie obyło się bez kilku zgrzytów. Na początek mój entuzjazm został mocno ostudzony przez wolne łącze i przeciążone serwery. Gdy instalator stwierdził, że ma zamiar potrzebne pliki pobierać przez 52 dni, nieco zwątpiłem. Postanowiłem zaczekać z aktualizacją do momentu kiedy będę podłączony do nieco szybszego łącza. Następnego dnia na kilkumegabitowym łączu potrzebne pliki pobrały się w nieco ponad 2 godziny. Uff 1:0 dla mnie.
Po pobraniu pakietów, program aktualizujący zaczął je instalować. Tu wszystko, mimo, że trwało ponad 2 godziny, przebiegło bez problemów. W samym procesie aktualizacji nie przypadła mi do gustu tylko jedna rzecz. Otóż gdy użytkownik zmieni coś w plikach konfiguracyjnych instalator pyta czy zainstalować nową wersję pliku czy zostawić istniejącą. Zachowanie jak najbardziej poprawne, ale co jeśli chcę zostawić część ustawień a resztę nadpisać? Oczywiście mogę zapisać sobie diff’a którego pokazuje instalator, a później nanieść go ręcznie. Tylko po co? Dlaczego nie mam możliwości edytowania pliku z poziomu graficznego instalatora? Na pewno znajdą się ludzie którzy powiedzą, że się czepiam. Faktycznie, czepiam się, ale nie bez powodu. Trochę grzebałem w plikach konfiguracyjnych i pytań o nadpisanie konfiguracji miałem podczas aktualizacji sporo. Jak każdy informatyk jestem z natury leniwy i nie chce mi się robić tego co program może zrobić za mnie.
No dobra mniejsza o szczegóły. Aktualizacja przebiegła bezbłędnie. Potem restart, chwila niepewności czy na pewno system wstanie i… Udało się! 2:0
Wrażenia po aktualizacji są bardzo pozytywne:
- Po pierwsze wydaje się, że system startuje nieco szybciej. Nie bawiłem się przed aktualizacją w żadne testy wydajności, po aktualizacji również nie zamierzam tego robić. Jest to tylko moje subiektywne odczucie.
- Po drugie Network Manager. Developerzy trąbili na wszystkie strony, że będzie teraz instalowany domyślnie wraz z systemem. Dla mnie to żaden rarytas, bo z tego programu korzystam już od dłuższego czasu, ale mimo wszystko to dobra wiadomość. Dodatkowym plusem jest to, że teraz Network Manager potrafi się automatycznie połączyć z siecią ad-hoc. Wcześniej aby podpiąć się do takiej sieci trzeba było ręcznie zmienić tryb przez iwconfig, teraz wystarczy wybrać odpowiednią sieć z listy. Klik i już.
- Po trzecie Compiz. Teraz jest instalowany domyślnie i wystarczy kilka kliknięć aby go uruchomić. Co prawda mój laptop jest trochę za słaby aby korzystać z niego na stałe, ale miło jest wiedzieć, że wystarczy kilka sekund do odpalenia interfejsu użytkownika przy którym Aero z Visty wymięka.
- Po czwarte OpenOffice. Gdy go uruchomiłem zostałem bardzo miło zaskoczony. Zamiast nudnych, szarych i brzydkich ikonek moim oczom ukazały się bardzo ładne i kolorowe paski narzędzi. Niby duperel a cieszy…
W zasadzie to o czym napisałem powyżej nie jest żadną rewolucją, ale nie mogę powiedzieć, że nie jestem z aktualizacji zadowolony. Niby wszystko to duperelki, ale poprawiają nastrój. Niby nic ważnego, ale jednak cieszą.
No dobra ale dość tych pochwał. Przytrafił się też jeden problem. Po aktualizacji przestał działać PHPEclipse. Nie był w stanie otworzyć pliku php, sypał wyjątkami, nie mógł znaleźć klas. Dziwne. Po krótkim śledztwie okazało się, że zamiast przez wirtualną maszynę Javy od Suna był odpalany przy pomocy gcj. Dlaczego tak się stało nie wiem… Na szczęście przy uruchamianiu Eclipse można podać prametr -vm, określający której maszyny ma użyć. Po tej zmianie wszystko wróciło do normy.
Reasumując: aktualizacja jest łatwa i przyjemna, nowa wersja Ubuntu ma kilka fajnych ficzerów i tą samą łatwość użytkowania co poprzednik. Żadnych rewolucyjnych zmian. Zamiast tego ewolucja idąca w dobrym kierunku. Dobra robota. Polecam aktualizację wszystkim, którzy korzystają jeszcze z wersji 6.10 oraz instalację wszystkim tym, którzy korzystają z innych systemów.






23 kwiecień 2007 o 19:56
A czy to nie przypadkiem beryl miał być od tej pory odpowiedzialny za wodotryski w menedżerach okien dla ubuntu?
23 kwiecień 2007 o 20:00
Też tak słyszałem, ale na 2 tygodnie przed wydaniem Ubuntu, projekty Beryl i Compiz znów się połączyły.